Wszystko mi przeszkadza, każdego się czepiam – co się ze mną dzieje?

Wszystko mi przeszkadza, każdego się czepiam. O wybuchach złości, pretensjonalności i wrażliwości. Czyli o tym co się ze mną dzieje… Wszystko mi przeszkadza, każdego się czepiam Jeżeli w ostatnim czasie irytuje Cię absolutnie wszystko – dźwięk klikania długopisem, krzywo odstawiona szklanka, sposób, w jaki ktoś oddycha, pytanie partnera „co chcesz na kolację”, albo to, że […]

Wszystko mi przeszkadza, każdego się czepiam. O wybuchach złości, pretensjonalności i wrażliwości. Czyli o tym co się ze mną dzieje…

Wszystko mi przeszkadza, każdego się czepiam

Jeżeli w ostatnim czasie irytuje Cię absolutnie wszystko – dźwięk klikania długopisem, krzywo odstawiona szklanka, sposób, w jaki ktoś oddycha, pytanie partnera

„co chcesz na kolację”,

albo to, że ktoś za wolno podaje Ci sól, to wiedz, że nie jesteś sam. Taki stan pojawia się często i zwykle ludzie określają swój stan:

„Nie poznaję siebie. Czepiam się wszystkich o wszystko”,

„Mam wrażenie, że cały świat mnie drażni”

albo

„Jestem wiecznie poirytowany, nawet bez powodu” .

I tu jest pierwsza ważna rzecz to, że wszystko Cię denerwuje, rzadko kiedy jest o tych „wszystkich” czy o tych drobiazgach. To, co na zewnątrz wygląda jak czepialstwo, wewnątrz zwykle jest sygnałem przeciążenia.

Gdy człowiek zaczyna reagować irytacją na absolutnie wszystko, to nie jest „zły charakter„. To jest zmęczony układ nerwowy.

Irytacja to często napięcie, które nie ma już gdzie iść..

Irytacja nie bierze się znikąd

To stan, który pojawia się wtedy, gdy jesteśmy przeciążeni. Możesz sobie wyobrazić, że masz w środku siebie taki niewidzialny kubek. Codziennie coś do niego wpada – obowiązki, stres, napięcie w pracy, konflikty, zmęczenie, zbyt mało snu, ciągły pośpiech, poczucie, że wszystko jest na Twojej głowie. To wszystko wypełnia kubek.

I w pewnym momencie kubek jest tak pełny, że już nie ma miejsca na nic. I wtedy najmniejsza kropla, nawet głupia, mała, nieistotna, powoduje wylanie się wszystkiego.

Wszystko mi przeszkadza, każdego się czepiam

To, że wkurza Cię drobiazg, wcale nie znaczy, że to drobiazg jest problemem. Problemem jest to, że Twój kubek jest przepełniony.

Czepiasz się, bo nie masz przestrzeni, a nie dlatego, że jesteś „toksyczny„.

Wiele osób, które odczuwają silną irytację, mówi sobie bardzo okrutne rzeczy

„Jestem złą partnerką”,

„Jestem okropnym rodzicem”,

„Zachowuję się jak potwór”.

A to jeszcze bardziej pogarsza sytuację, bo dorzuca poczucie winy do i tak przeciążonego systemu.

W rzeczywistości irytacja jest czasem mechanizmem obronnym. Próbuje stworzyć granicę tam, gdzie Ty sam tych granic dawno nie stawiasz. Jeżeli nie potrafisz powiedzieć

„Jestem zmęczony, potrzebuję chwili dla siebie”,

to Twój organizm znajdzie mniej elegancki sposób na zakomunikowanie tego światu. Poprzez złość, surowe komentarze, oschłość, reagowanie przesadnie.

Pomyśl o irytacji jak o czerwonej kontrolce w aucie. Nie chodzi o to, że czerwona kontrolka jest złośliwa Ta kontrolka jest informacją, że coś wymaga uwagi.

Kiedy czepiasz się bliskich, często czepiasz się tych, przy których czujesz się najbezpieczniej.

To jest zdanie, które wielu ludziom otwiera oczy. Przyznaj, że nasuwa Ci się pytanie

„Dlaczego ja jestem miły dla wszystkich obcych, a w domu chodzę jak mina i pruję się o byle co?”

Odpowiedź jest prosta. Bo z bliskimi jesteśmy … sobą. W bezpiecznych relacjach człowiek nie musi tak mocno kontrolować emocji, jak robi to w pracy czy na uczelni. I kiedy cały dzień „trzymasz fason„, kiedy się uśmiechasz, choć jesteś zestresowany, gdy reagujesz profesjonalnie, choć masz ochotę trzasnąć drzwiami, to w końcu przy bliskich wszystko schodzi na powierzchnię.

Nie dlatego, że są najgorsi.
Dlatego, że są najbezpieczniejsi.

To też sygnał, że Twój organizm desperacko potrzebuje odpoczynku. A to, że odpoczynek pojawia się dopiero przy osobach bliskich, nie jest przypadkiem.

Irytacja bywa też sygnałem, że zaniedbałeś własne potrzeby.

Ludzie często mówią, że „nie mają czasu” na odpoczynek, granice, sen, jedzenie, hobby, oddech, chwilę ciszy. Ale ciało nie zna pojęcia „nie mam czasu”. Ciało wie, kiedy przekraczasz swoje zasoby i zaczyna protestować.

Wszystko mi przeszkadza, każdego się czepiam

To protest może wyglądać jak

wybuchy złości, pasożytnicza irytacja, wycofanie, pretensjonalność, nadwrażliwość na dźwięki, zapachy, dotyk, płaczliwość,
chęć „by zostawić wszystkich i wyjechać„.

To nie są cechy charakteru. To objawy przeciążenia.

Potrzeby, których nie słuchasz, wracają w tej mniej przyjemnej formie

Kiedy wszystko Cię drażni, to znak, że jesteś wyczerpany.

I wyczerpanie nie zawsze oznacza depresję czy zaburzenia lękowe. Czasem to po prostu konsekwencja życia w ciągłym napięciu typu praca, obowiązki, dzieci, relacje, kredyty, oczekiwania, strach o przyszłość, wizerunek, odpowiedzialność.

Ludzie chodzą zmęczeni, ale trzymają się na powierzchni dzięki kawie, ambicjom, adrenalinie i tym, że „nie wypada się rozsypać„. I wtedy irytacja jest pierwszym widocznym pęknięciem.

Takie wyczerpanie sprawia, że

masz krótszy lont, nie umiesz się skupić, czujesz, że jesteś cały czas spięty, masz wrażenie, że wszystko Cię przerasta, drażni Cię kontakt z ludźmi, brakuje Ci cierpliwości, masz potrzeby, których sam nie rozumiesz.

Nie bez powodu mówi się, że irytacja to stres, który próbuje znaleźć wyjście.

Za irytacją też często stoi lęk – taki, którego nie nazywasz

I to bywa trudne do zauważenia. Bo nikt nie myśli o sobie „boję się„, tylko raczej:

„ale mnie wkurza to zachowanie”.

A tymczasem pod powierzchnią irytacja często ukrywa lęk. Lęk przed:

przeciążeniem, odrzuceniem, chaosem, powinnością, konfliktem, zawiedzeniem kogoś, brakiem kontroli, zmianą.

Ciało nie zawsze powie „boję się„.
Ciało powie: „wkurza mnie wszystko„.

I dopiero, gdy zaczynasz dbać o swoje bezpieczeństwo emocjonalne, irytacja powoli traci paliwo.

Bo zmiana zaczyna się od zauważenia, że coś jest nie tak

To, że trafiasz na taki tekst, to nie przypadek. To oznacza, że jesteś już krok dalej , że coś w Tobie mówi:

„Hej, tak nie chcę się czuć”.

I to jest świetny start, bo irytacja nie jest wyrokiem. To jest informacja.

Pierwszym krokiem jest zatrzymanie się i powiedzenie sobie szczerze:

„OK, jestem przeciążony.”

Tylko tyle. Bez karania się, bez analizowania, czy masz prawo się tak czuć, bez minimalizowania.

Drugim krokiem jest łapanie momentów, w których irytacja rośnie

Często zauważysz, że pojawia się w tych samych sytuacjach kiedy jesteś głodny, kiedy nie spałeś, albo kiedy ktoś czegoś od Ciebie chce, kiedy jesteś zalany bodźcami i za dużo bierzesz na siebie.

I trzeci krok zapytać siebie, czego potrzebujesz

Czasem to jest chwila ciszy. Czasem prysznic. A czasem oddech. Czasem drzemka. Czasem rozmowa. A czasem po prostu fakt, że nie musisz być idealny.

Irytacja nie musi kierować Twoim życiem możesz się jej przyjrzeć i ją oswoić

I to jest dobra wiadomość. Irytacja to nie jest „cecha osobowości„, tylko sygnał. Gdy go zrozumiesz, zaczynasz odzyskiwać wpływ nad tym, jak reagujesz.

Możesz nauczyć się uspokajać swój układ nerwowy.
Możesz nauczyć się zauważać napięcie, zanim wybuchniesz.
Także możesz uczyć się mówić o swoich potrzebach.
Możesz odbudować energię, którą straciłeś.

Każdy człowiek ma w sobie potencjał do tego, by przestać być „kłębkiem irytacji„, a zacząć działać z miejsca spokoju

To proces, jasne. Nie dzieje się w tydzień. Ale już samo to, że widzisz problem, to pierwszy krok do zmiany.

I pamiętaj …. to, że dziś wszystko Cię denerwuje, nie znaczy, że taki jesteś. To znaczy, że Twoje ciało i psychika wołają o uwagę.

I można im ją dać, delikatnie, spokojnie, krok po kroku.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *