W tym wpisie o pustce, która mówi : Nie czuję nic – emocjonalne odrętwienie. Dowiedz się skąd się bierze i jak sobie z nim radzić.
Co się dzieje, gdy przestajesz czuć?
Pytanie, które może sobie zadawać wielu z nas. To pytanie – pustka. Brzmi ono:
„Nie czuję nic.”
Może to brzmi znajomo? Budzisz się rano, pijesz kawę, idziesz do pracy, spotykasz ludzi … i jest … pusto. Ani radości, ani smutku. Taka gładka, neutralna, a zarazem męcząca nicość. Jakby ktoś wyciszył Twoje wewnętrzne radio.
Jeśli kiwasz teraz głową, witam w klubie ludzi, którzy doświadczają emocjonalnego odrętwienia. I od razu Ci powiem, nie jesteś w tym sam, i też nie jest to koniec świata!
Chciałabym, żeby ten wpis był dla Ciebie takim ciepłym kubkiem czekolady, który pomoże Ci zrozumieć, co się dzieje, dlaczego to się dzieje, i co najważniejsze – jak powoli, krok po kroku, włączyć te emocje z powrotem.
Gotowy na podróż w głąb swojej emocjonalnej przestrzeni? Zaczynamy.
Nie czuję nic – emocjonalne odrętwienie
Dlaczego to ważne? I co to w ogóle jest to „odrętwienie”?
Zanim przejdziemy do sedna, muszę to nazwać. Emocjonalne odrętwienie jest znane jako tłumienie emocjonalne lub dysocjacja emocjonalna, to przede wszystkim mechanizm obronny. To taki nasz wewnętrzny alarm przeciwpożarowy, który po prostu… się zawiesił.
To taki akt samoobrony Twojego umysłu. Kiedy system czuje się przeciążony, wybiera opcję awaryjną:
„Lepiej nie czuć nic, niż czuć za dużo i się rozpaść.”
To jest reakcja, która ma nas chronić przed bólem, strachem czy przytłoczeniem. Działa jak lek przeciwbólowy – ratuje nas w kryzysie, ale jeśli trwa zbyt długo, uniemożliwia nam normalne funkcjonowanie i odczuwanie całego życia, tego dobrego i tego gorszego.
Właśnie dlatego musimy nauczyć się ten system delikatnie „resetować„.
Do rzeczy. Skąd się bierze ta emocjonalna znieczulica?
Generator pustki, czyli dlaczego „wyłączamy system”?
Nasze emocje są super. Informują nas o tym co się w nas dzieje. Dla przykładu.
Radość mówi:
„Dobra droga!”,
Złość:
„Ojej, przeszkoda!”,
Smutek:
„Potrzebuję przerwy”.
Problem pojawia się, gdy ten system jest zbyt przeciążony.
Chroniczny stres i trauma, jako dwie najważniejsze przyczyny
Kiedy żyjesz w ciągłym napięciu (praca, relacje, problemy finansowe), Twój układ nerwowy jest w trybie „walki lub ucieczki” 24/7. To jest wyczerpujące! Po pewnym czasie organizm mówi:
„Stop! Wyłączam alarmy, bo mnie to zabije.”
Trauma. Jeśli doświadczyłeś czegoś bardzo trudnego, odrętwienie jest genialnym mechanizmem obronnym. To tak, jakby Twój mózg powiedział:
„To było tak bolesne, że muszę się odciąć, żeby przetrwać.”
Dzięki temu możesz funkcjonować. To jest adaptacja, ale ma swoją cenę.
Perfekcjonizm i „powinności”
Presja bycia idealnym, bycia „zawsze na szczycie” i maskowanie wszelkich oznak słabości. Tłumienie „negatywnych” emocji (smutku, złości, frustracji) jest jak trzymanie piłki pod wodą. Wymaga to ogromnej energii. Po pewnym czasie ten wysiłek prowadzi do tego, że tłumisz WSZYSTKO – również te dobre rzeczy.
Napisałem „negatywnych” emocji. Jednak nie ma dobrych i złych emocji. Każde są dobre, bo wskazują nam co dalej, co czujesz…
Depresja i wypalenie
Często brak uczuć jest jednym z objawów depresji lub skrajnego wypalenia zawodowego. Nie mylmy tego ze „smutkiem„. Depresja to często właśnie ta pustka, ta niezdolność do odczuwania przyjemności (anhedonia).
Odrętwienie to nie jest wada charakteru. To jest strategia przetrwania. Uszanuj ją, ale nie pozwól, by stała się Twoją jedyną strategią.
Nie czuję nic – emocjonalne odrętwienie.
Jak powoli włączyć emocjonalny prąd z powrotem? Praktyczne kroki:
Wielki błąd polega na próbie „wywołania wielkiej radości„. To jak próba biegania maratonu po pół roku leżenia na kanapie. Zacznij od małych, delikatnych kroków.
1. Mikro chwile i świadomość ciała, czyli mindfulness
Jeśli nie czujesz emocji, zacznij od czucia ciała. Emocje to energia, które manifestuje się fizycznie.
Zadanie dla Ciebie. Trzy razy dziennie zatrzymaj się na 30 sekund.
Zadaj sobie pytanie A. Co czuję teraz w ciele? (Ciepło dłoni, napięcie w barkach, ucisk w żołądku).
Następnie pytanie B. Jak to mogę nazwać? (Zmęczenie? Obojętność? Lekki głód?)
To ćwiczenie zacieśnia połączenie umysł-ciało, które zostało zerwane przez odrętwienie.
2. Nazwij to, by uwolnić, ale nie oceniaj!
Jedną z pułapek odrętwienia jest myślenie, że pewne uczucia są „złe„. Nie ma złych uczuć! Jest tylko nieadekwatne zachowanie.
Ze słownika emocji… Jeśli czujesz „nic”, spróbuj sięgnąć głębiej. Czy to jest: irytacja? Znużenie? Rozczarowanie? Im bardziej precyzyjnie nazwiesz, tym mniejsza będzie siła jej uogólnienia.
Dziennik. Spróbuj prowadzić „Dziennik trzech emocji„. Wieczorem zapisz:
1. Coś, co mnie wkurzyło/zdenerwowało.
2. Coś, co mnie zaskoczyło/zaciekawiło.
3. A także coś, za co jestem wdzięczny/a (nawet mała rzecz).
Zmuszasz tym samym umysł do poszukiwania spektrum.
3. Małe dawki bodźców, kontrolowana ekspozycja
Musisz przypomnieć układowi nerwowemu, jak to jest czuć.
Temperatura. Weź szybki, 30-sekundowy zimny prysznic. Jest to szok dla ciała, który natychmiast wywołuje reakcję (strach, ożywienie, poczucie bycia „żywym„).
Muzyka. Puść kawałek, który kiedyś Cię wzruszał albo dodawał energii. Nie oceniaj, czy czujesz. Po prostu słuchaj aktywnie.
Smak. Zjedz coś o bardzo intensywnym smaku (kawałek cytryny, ciemnej czekolady, ostrego sosu). Skup się na doznaniu.
4. Kiedy czas na specjalistę? I dlaczego to jest OK?
Jeśli odrętwienie trwa tygodniami, paraliżuje Twoje relacje i uniemożliwia Ci cieszenie się życiem, to jest moment na terapię. Terapia (szczególnie psychodynamiczna, poznawczo-behawioralna, czy terapia schematów) jest jak detektyw, który pomoże Ci znaleźć ten moment, w którym „wyłącznik” został użyty.
Nie bój się szukać pomocy. Powrót do czucia jest najlepszym prezentem, jaki możesz sobie dać.
Przemyślenia na koniec
Emocjonalne odrętwienie jest jak zasłona. Choć przez chwilę chroni przed słońcem, na dłuższą metę odcina nas od światła. Pamiętaj: Jesteś stworzony do czucia. Jesteś żywy, a to oznacza całą paletę barw – od najciemniejszych po najjaśniejsze.
Twoim celem nie jest bycie szczęśliwym non stop, ale bycie obecnym i autentycznym we wszystkich swoich stanach. Zaczynaj od mikro-kroków. Bądź cierpliwy dla siebie.
Wiem, że powrót do pełni czucia może być przerażający, bo oznacza też powrót do bólu.
Ale tylko tam, gdzie jest ból, może być i radość.
Trzymam kciuki za Twoją podróż!
A Ty? Jaka jest Twoja pierwsza, mała rzecz, którą zrobisz dzisiaj , by poczuć się bardziej „obecnym„? Podziel się w komentarzu!



