Wychowuję dziecko sam/a i mam dość. Czy można się do tego przyznać? Dzisiaj o rozterkach i drogowskazach dla rodziców wychowujących w pojedynkę.
Wiesz, co jest najtrudniejsze w byciu samotnym rodzicem?
Nie brak pieniędzy. Nie brak snu. Nawet nie to, że wszystko trzeba robić samemu.
Najtrudniejsze jest to, że nie ma z kim się podzielić ciężarem, ani tym fizycznym, ani emocjonalnym.
Bo kiedy wychowujesz dziecko sam/a, codzienność staje się maratonem bez linii mety.
Rano ogarniasz śniadanie, szkołę, pracę, zakupy, emocje dziecka, rachunki, obowiązki, a wieczorem…. zostajesz tylko Ty i myśl
„Nie wiem, ile jeszcze dam radę.”
I wiesz co? Masz prawo tak czuć. Naprawdę.
Wychowuję dziecko sam/a i mam dość. Czy można się do tego przyznać?
Samotne rodzicielstwo, nie zawsze z wyboru, ale zawsze z odpowiedzialnością
Nie każda osoba, która wychowuje dziecko sama, wybrała taki scenariusz.
Czasem to efekt rozstania, czasem śmierci partnera, czasem decyzji, że
„lepiej samemu niż w toksycznym związku”.
Czasem po prostu życie potoczyło się inaczej, niż planowałeś.
Ale niezależnie od przyczyny, samotne rodzicielstwo to ogromna odpowiedzialność i często również samotność w najczystszym znaczeniu tego słowa.
Nikt nie powie
„teraz ja zajmę się dzieckiem, Ty odpocznij”.
Nie ma drugiej osoby, która przypomni o wywiadówce, pomoże w lekcjach albo zrobi herbatę, gdy masz czujesz się gorzej.
A mimo to, wstajesz każdego dnia. Ubierasz się, robisz kanapki, tłumaczysz, przytulasz, walczysz, czasem płaczesz po cichu, ale rano znów wstajesz. Bo nie masz wyjścia.
Wychowuję dziecko sam/a i …
„Mam dość” – słowa, które często „stają” w gardle
Wielu samotnych miewa myśli typu:
„Nie mogę narzekać, bo przecież mam dobre dziecko.
„Nie powinnam mówić, że mam dość, bo to zabrzmi, jakbym żałowała.”
Ale emocje nie są grzechem. Zmęczenie, frustracja, złość to wszystko naturalne reakcje człowieka, który od dłuższego czasu żyje w trybie przetrwania.
Masz prawo mieć dość. Masz prawo powiedzieć:
„Jest mi ciężko.”
I masz prawo płakać w łazience, gdy dziecko śpi. To nie znaczy, że nie kochasz swojego dziecka. To znaczy, że jesteś człowiekiem, nie robotem.
Wszystko jest na mojej głowie, czyli o przeciążeniu, które boli
Ty nie tylko robisz wszystko praktycznie sam/a, ale też ciągle myślisz o wszystkim: co kupić, co załatwić, co z przedszkolem, lekarzem, rachunkami; ciągle czujesz odpowiedzialność: za dziecko, za dom, za przyszłość, za to, żeby „dać radę„. Ciągle udajesz przed światem, że jest dobrze, bo nie chcesz usłyszeć:
„trzeba było pomyśleć wcześniej”.
A to ogromne obciążenie psychiczne, które z czasem prowadzi do wypalenia rodzicielskiego, coraz częstszego zjawiska, o którym wciąż mówi się za mało.
Wypalenie rodzicielskie, czyli kiedy nawet miłość nie wystarcza
Wypalenie rodzicielskie nie dotyczy tylko tych, którzy nie kochają swoich dzieci. Wręcz przeciwnie, często dotyka tych najbardziej zaangażowanych. To stan, w którym człowiek po prostu nie ma już z czego dawać.
Objawy mogą być różne takie jak irytacja i złość na dziecko z powodu drobiazgów, poczucie winy, że nie jesteś wystarczająco cierpliwy, emocjonalne odrętwienie, że robisz, co trzeba, ale bez radości. Pojawiają się myśli:
„Niech ktoś mnie na chwilę zastąpi”,
„Niech to się skończy”,
„Nie daję rady”.
I wiesz co?
Nie trzeba czekać, aż sytuacja stanie się dramatyczna.Czasem wystarczy się zatrzymać, uznać:
„Jest mi ciężko”
i poszukać wsparcia, np. psychologa, grupy rodziców, przyjaciela, któremu można powiedzieć prawdę bez filtra.
Wychowuję dziecko sam/a i mam dość…
Masz prawo do odpoczynku. Naprawdę.
Wielu samotnych rodziców ma wdrukowane przekonanie, że odpoczynek to luksus. Że trzeba być zawsze „na posterunku„. Że jak się siada, to znaczy, że się zawiodło.
Ale prawda jest taka, że odpoczynek to nie nagroda, tylko potrzeba biologiczna i emocjonalna. Nie możesz być dobrym, empatycznym rodzicem, jeśli jesteś wyczerpany.
Odpoczynek to nie musi być wyjazd do SPA.
To może być 15 minut ciszy, spacer bez telefonu, wieczór z serialem, rozmowa z kimś, kto Cię rozumie. Chodzi o moment, w którym przez chwilę nie jesteś tylko „rodzicem„, ale też sobą.
Nie musisz być idealny, wystarczysz taki, jaki jesteś
Świat wymaga od rodziców niemożliwego.
Masz być czuły, cierpliwy, mądry, zdrowy, zorganizowany, uśmiechnięty i zawsze dostępny. A przecież to nierealne.
Jest takie pojęcie jak „wystarczająco dobry rodzic” jest to ktoś, kto nie jest idealny, ale obecny. Kto popełnia błędy, ale się stara. Kto czasem nie wie, co robić, ale nie przestaje próbować.
Jeśli więc dziś myślisz
„Nie jestem wystarczający”,
to spróbuj to odwrócić:
„Nie muszę być idealny. Wystarczy, że jestem.”
Twoje dziecko potrzebuje Ciebie, nie perfekcyjnej wersji Ciebie.
Jak sobie pomóc oto kilka kroków, które działają
Daj sobie prawo do słabości
Nie musisz być silny/a cały czas. Dzieci potrzebują prawdziwego rodzica, który czasem mówi:
„Jest mi trudno”.
To uczy je empatii i realizmu.
Szukaj wsparcia
Nie bój się mówić wprost:
„Nie daję rady.”
To nie oznaka porażki, ale odwagi. Jeśli masz wokół siebie choć jedną osobę, z którą możesz być szczery, korzystaj z tego. Jeśli nie, warto pomyśleć o wsparciu psychologicznym.
Ogranicz perfekcjonizm
Nie wszystko musi być idealne. Nie każda zabawka musi być edukacyjna. I nie każde danie zdrowe. Nie każda lekcja odrobiona na czas.
Czasem wystarczy, że dziecko ma rodzica, który potrafi się do niego uśmiechnąć mimo zmęczenia.
Dbaj o swoje emocje
Nie musisz być zawsze pozytywny. Pozwól sobie czuć złość, frustrację, smutek. To wszystko są emocje, które coś mówią o Twoich potrzebach.
Nie bój się terapii
To miejsce, w którym będziesz mógł wreszcie powiedzieć, jak jest naprawdę, bez oceny. To przestrzeń na zrozumienie siebie i odzyskanie spokoju.
Nie jesteś sam/a
Choć może się tak wydawać, nie jesteś jedynym rodzicem, który czuje się przytłoczony. Tysiące ludzi codziennie budzi się z tą samą myślą
„Nie wiem, jak to wszystko ogarnąć.”
I choć każdy ma inną historię, łączy ich jedno, ogromne serce i determinacja, by mimo wszystko zapewnić dziecku miłość i bezpieczeństwo.
Nie musisz mieć wszystkiego pod kontrolą. Nie musisz być uśmiechnięty, gdy nie masz siły. I nie musisz udawać, że sobie radzisz, jeśli nie radzisz.
Masz prawo prosić o pomoc. Masz prawo odpocząć. I masz prawo mieć dość.
Kilka słów, które chciałbym, żebyś zapamiętał/a
Bycie samotnym rodzicem to nie jest oznaka porażki. To dowód odwagi. Bo trzeba ogromnej siły, żeby każdego dnia wstawać i zaczynać od nowa, dla siebie i dla swojego dziecka.
Twoje dziecko nie potrzebuje superbohatera. Potrzebuje człowieka z emocjami, ze zmęczeniem, z czułością, z niedoskonałościami. Takiego, który czasem ma dość, ale i tak kocha najmocniej, jak potrafi.


