„Jestem złym rodzicem”, czyli o tym, jak przestać się biczować. Jednocześnie zrozumieć, że chcesz dobrze tylko nie zawsze jakbyśmy tego chcieli …
„Jestem złym rodzicem” – nie jesteś!
Jeśli trafiłeś na ten wpis, bo wpisałeś w Google „jestem złym rodzicem”, to już wiem jedno: nie jesteś złym rodzicem.
Naprawdę.
Bo złego rodzica nie dręczy poczucie winy, nie zastanawia się, czy robi dobrze, nie szuka pomocy, nie czyta takich artykułów. Zły rodzic nie reflektuje – on po prostu trwa w swoim świecie.
A skoro tu jesteś, to znaczy, że coś Cię boli. I że chcesz to zrozumieć. A to pierwszy krok do tego, by coś się zmieniło.
Dlaczego w ogóle myślimy, że „jesteśmy złymi rodzicami”?
Współczesne rodzicielstwo to naprawdę trudna sprawa.
Internet, media, poradniki, wszyscy wiedzą, jak wychowywać dzieci. A do tego jeszcze znajomi, babcie, szkoła … Każdy ma swoje zdanie.
W efekcie wielu rodziców czuje się przytłoczonych, ciągle porównuje się do innych i w końcu wpada w pułapkę myślenia:
„inni ogarniają, a ja nie”.
Zdarza Ci się myśleć:
„Za dużo krzyczę.”
„Nie mam cierpliwości.”
„Nie wiem, jak pomóc swojemu dziecku.”
„Nie potrafię być takim rodzicem, jakim chciałem być.”
Wiesz co?
To są myśli, które towarzyszą wielu rodzicom.
Nie jesteś wyjątkiem.
I to nie czyni Cię złym rodzicem, tylko człowiekiem, który czuje, że czasem nie daje rady.
Rodzicielskie poczucie winy, skąd się bierze?
Poczucie winy rodzica to często mieszanka miłości, troski i bezradności.
Chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej, ale masz świadomość, że popełniasz błędy.
A przecież rodzicielstwo to jedna z nielicznych „ról w życiu„, do której nikt nas nie uczy. Nie ma podręcznika z gotowymi rozwiązaniami.
Często powodem poczucia winy są:
Porównania, bo widzisz na Instagramie uśmiechnięte mamy z idealnie ułożonymi dziećmi i myślisz:
„Ja tak nie potrafię.”
Presja społeczna, gdzie rodzicielstwo stało się konkurencją. Kto ma bardziej rozwinięte dziecko, kto ma „lepszą metodę”.
Własne dzieciństwo, jeśli dorastałeś w domu, gdzie brakowało ciepła, możesz mieć ogromną potrzebę bycia „lepszym rodzicem”. A gdy coś Ci nie wychodzi, czujesz podwójną winę.
Zmęczenie fizyczne i emocjonalne, gdy brakuje snu, czasu dla siebie, regeneracji, łatwo stracić cierpliwość.
To wszystko kumuluje się i prowadzi do tego momentu, w którym mówisz:
„Jestem złym rodzicem.”
Zły rodzic czy zmęczony człowiek?
Powiedzmy to wprost większość rodziców, którzy czują się źli, są po prostu wykończeni.
Zbyt dużą część energii poświęcają na codzienne obowiązki, a za mało na regenerację, emocje i relację ze sobą samym.
Pamiętaj, że nie jesteś robotem.
Twoje emocje też potrzebują przestrzeni.
To, że czasem się zdenerwujesz, nie czyni Cię złym rodzicem, tylko człowiekiem.
Czym różni się zły rodzic od rodzica, który się potyka?
Zły rodzic nie widzi swojego dziecka.
Rodzic, który się potyka, widzi je, ale czasem nie umie do niego dotrzeć.
Zły rodzic nie czuje winy.
Rodzic, który się potyka czuje ją aż za bardzo.
Dlatego jeśli zadajesz sobie pytanie
„czy jestem złym rodzicem?”,
to już sam fakt, że to pytanie istnieje, mówi o Twojej empatii i wrażliwości.
Jak przestać się obwiniać – kilka praktycznych kroków
1. Zatrzymaj się i zauważ swoje emocje. Zamiast od razu się oceniać
„jestem beznadziejny”,
spróbuj nazwać emocję, którą czujesz.
Złość? Bezradność? Wstyd? Strach?
To ważne, bo emocje same w sobie nie są złe. Zaczynają ranić dopiero wtedy, gdy je tłumimy lub zamiatamy pod dywan.
2. Rozdziel „zachowanie” od „wartości”
To, że zdarzy Ci się krzyknąć na dziecko, nie oznacza, że jesteś złym człowiekiem.
To oznacza tylko, że w danym momencie byłeś przeciążony.
Zamiast mówić:
„Jestem złym rodzicem”,
spróbuj powiedzieć:
„Zachowałem się w sposób, którego żałuję, ale mogę to naprawić.”
3. Porozmawiaj z dzieckiem. Wielu rodziców myśli, że przyznanie się do błędu osłabi ich autorytet.
Jest odwrotnie.
Dzieci uczą się przez obserwację.
Kiedy widzą, że rodzic potrafi powiedzieć:
„Przepraszam, byłem zły, nie chciałem tak krzyczeć”,
uczą się empatii i odpowiedzialności.
4. Zadbaj o siebie
Nie da się być spokojnym, cierpliwym rodzicem, jeśli samemu żyje się w ciągłym napięciu.
Zadbaj o sen, oddech, chwile ciszy, rozmowę z kimś bliskim lub psychologiem.
To nie egoizm , to higiena emocjonalna.
5. Nie wierz w idealne rodzicielstwo
Nie istnieje coś takiego jak „idealny rodzic„.
Każdy popełnia błędy.
Każdy czasem wątpi, czuje frustrację, ma gorszy dzień.
Ważne, by te błędy nie przesłaniały Ci całości. Bo przecież codziennie robisz też mnóstwo dobrych rzeczy, tylko łatwo o nich zapomnieć.
Gdy poczucie winy nie mija, czyli kiedy warto poszukać wsparcia
Jeśli poczucie winy nie odpuszcza, jeśli często płaczesz po rozmowie z dzieckiem, czujesz się bezwartościowy albo masz wrażenie, że Twoja obecność mu szkodzi to sygnał, że potrzebujesz wsparcia psychologa lub psychoterapeuty.
To nie oznacza porażki. To znak dojrzałości.
Pomoc specjalisty pozwala zobaczyć sytuację z dystansu, nazwać emocje i znaleźć nowe sposoby reagowania.
Rodzicielstwo to maraton, nie sprint. I każdy maratończyk ma prawo czasem odpocząć, złapać oddech i zapytać kogoś o drogę.
Nie jesteś złym rodzicem. Jesteś wystarczająco dobrym.
Istnieje pojęcie „wystarczająco dobrego rodzica” to nie ktoś, kto zawsze reaguje idealnie, tylko ktoś, kto jest obecny, stara się zrozumieć, naprawia błędy i kocha.
Wystarczająco dobry rodzic nie zawsze wie, co zrobić, ale szuka odpowiedzi, czasem wątpi, ale się nie poddaje.
I to właśnie Ty.
Na koniec jedno zdanie, które warto zapamiętać
Być może Twoje dziecko nie potrzebuje rodzica idealnego.
Potrzebuje Ciebie, Ciebie prawdziwego, czasem zmęczonego, czasem wesołego, czasem niepewnego, ale zawsze obecnego.


